DZIWEX1981 · dokumentacja
Polski English

DZIWEX

Logo Pewexu z 1972 roku

Skąd to słowo. „Dziwex” nie był nazwą firmy. Słowo pojawiło się po raz pierwszy w marcu 1981 roku w tygodniku „Antena”, w tekście Jana Śpiewaka „Dziwex i mafia”; Wikipedia nazywa je milicyjnym kryptonimem.[1][2][3] To wulgarne słowo dziwki sklejone z końcówką -ex, jaką nosiły państwowe centrale handlu zagranicznego PRL, na czele z Pewexem. Anna Dobrowolska pisze, że takie połączenie „może wskazywać na negatywny stosunek do kobiet”; językoznawca Jan Miodek uznał je w 1999 roku za przykład językowego dowcipu Polaków.[3][6] Nazwa mówiła wprost, co się stało: państwo eksportowało kobiety. Używamy jej tu jako historycznej nazwy sprawy, nie jako określenia osób, które ta sprawa skrzywdziła. Przekreślenie jest celowe.

Pamięci kobiet, które na przełomie lat 70. i 80. wyjechały z Polski z paszportem służbowym i obietnicą pracy w rewii, a trafiły do burdeli pod Mediolanem i Florencją. Tych, które wróciły, tych, które zostały, i tych, o których nikt już nie zapytał.

Wiosną 1981 roku, w środku solidarnościowego karnawału, tygodnik „Antena” opisał największą znaną wtedy sprawę handlu ludźmi w powojennej Polsce. Choreografowie państwowych Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych (ZPR) rekrutowali młode kobiety, prawie wyłącznie blondynki, do „zespołów baletowych” jadących do Włoch. Na miejscu odbierano im paszporty i sadzano w klubach, które były burdelami.[1][2][3]

Ta strona jest próbą uporządkowania tego, co wiadomo. Nie jest reportażem kryminalnym i nie szuka sensacji. Zbiera daty, nazwiska, liczby i relacje z dostępnych źródeł, wskazuje, gdzie źródła się różnią, i kończy pytaniem, które nie straciło ważności: jak rozpoznać ten sam mechanizm dzisiaj.

Trzy rzeczy warto wiedzieć od razu. Po pierwsze, liczba pokrzywdzonych nie jest znana: „Antena” pisała o około 300 kobietach do 1980 roku, dziennikarze i historycy o nawet 1500.[1][2][3][5] Po drugie, sąd w 1984 roku nie uznał, że doszło do handlu ludźmi, i skazał pracowników ZPR wyłącznie za przestępstwa dewizowe, w zawieszeniu.[1][2] Po trzecie, część kobiet, które wróciły, mówiła, że wiedziała, na co jedzie, i nie żałuje.[2][3] Uczciwa dokumentacja musi pomieścić wszystkie trzy fakty naraz.

Skala

Każda kropka to jedna kobieta. Wypełnione kropki to około 300 wyjazdów do 1980 roku, o których „Antena” pisała, że są na nie dowody; puste dopełniają do 1500, najwyższego szacunku dziennikarzy i historyków. Nie wiadomo, ile z nich wróciło.[1][3][5]

Kto poszedł do więzienia

Wyrok, 1984

Handel ludźmizarzut uchylony
Czerpanie zysków z nierząduzarzut uchylony
Przestępstwa dewizowe2 lata w zawieszeniu, grzywna
Osób, które poszły do więzienia0
Źródła: Wikipedia, Kowalik.[1][2]

Rozdziały

  1. Kalendarium

    Od ogłoszeń w 1980 roku do wyroku w 1984 i powrotu zespołów do tych samych klubów w 1985.

  2. Mechanizm

    Ogłoszenie, kwalifikacje w Hotelu Europejskim, paszport służbowy, kontrakt, odebranie dokumentów.

  3. Ludzie

    ZPR, włoskie agencje Olivero i Thea Maggioli, impresario Cassaglia, dziennikarze, którzy sprawę ujawnili.

  4. Kobiety

    Relacje tych, które wróciły. Bez nazwisk, bo same ich nie podały.

  5. Liczby

    300 czy 1500. 220 dolarów dziennie dla ZPR, 33 dla tancerki. Milion dolarów prowizji.

  6. Proces

    Trzy lata śledztwa, akt oskarżenia z 1984 roku i wyroki, które nie wspominają o handlu ludźmi.

  7. Co było potem

    Piosenka kabaretu Tey, powrót do Omnibusa przez Pagart i opolska sprawa „Dziweksu” z lat 90.

  8. Dokumenty i materiały

    Paszport służbowy PRL, logo Pewexu, ogłoszenie, mapa trasy, nagrania, podcasty i wszystkie linki zewnętrzne.

  9. Jak temu zapobiegać

    Ten sam schemat działa do dziś. Sygnały ostrzegawcze, prawo i telefony, pod które można zadzwonić.

  10. Źródła

    Wszystkie przypisy w jednym miejscu, z zaznaczeniem, co jest źródłem pierwotnym, a co wtórnym.