DZIWEX1981 · dokumentacja
Polski English

Proces

Sprawa, którą prasa nazwała największą aferą handlu ludźmi w powojennej Europie, skończyła się wyrokami w zawieszeniu za obrót walutą. Warto zrozumieć, jak do tego doszło, bo to nie był przypadek.

Zarzuty

Akt oskarżenia z 1984 roku obejmował trzy grupy czynów: handel ludźmi („handel żywym towarem”), czerpanie zysków z cudzego nierządu i przestępstwa dewizowe.[1] Oskarżeni byli pracownicy ZPR oraz, zaocznie, Włosi. Proces był niejawny.[2]

Odkurzony paragraf

„W 1981 r. prokurator odkurzył nieużywany paragraf o handlu żywym towarem”, pisze Helena Kowalik.[2] Chodziło o art. IX przepisów wprowadzających kodeks karny z 1969 roku. Sam kodeks nie zawierał przepisu o handlu ludźmi, bo uznano, że to „przestępstwo nieaktualne w Polsce”; zostawiono go w ustawie wprowadzającej. Art. IX § 1 karał dostarczanie, zwabianie lub uprowadzanie innej osoby w celu uprawiania nierządu, nawet za jej zgodą; § 2 uprawianie handlu kobietami, nawet za ich zgodą, albo dziećmi. Dolna granica kary wynosiła trzy lata.[16] Rzecznik Komendy Głównej MO przyznał na konferencji w lipcu 1981 roku, że „zbrodnia handlu żywym towarem nie jest łatwa do udowodnienia”.[2]

Kogo zabrakło

Camillo Cassaglia zmarł na raka płuc kilka miesięcy przed rozprawą. Claudio Massieri zignorował polski wymiar sprawiedliwości: PRL i Włochy nie miały umowy o ekstradycji, a jego adres pozostał nieznany. Obaj stracili kaucje po 100 tysięcy dolarów i na tym skończyła się ich odpowiedzialność.[2][4] Właściciel Thea Maggioli, Mario Gaviraghi, został aresztowany we Włoszech, ale nie w polskim procesie.[2]

Co się rozsypało

Sąd uznał, że dwa pierwsze zarzuty nie zostały udowodnione. W uzasadnieniu wskazał błędy śledztwa: przesłuchujący utożsamili „konsumpcję” z prostytucją, co, zdaniem sądu, zniekształciło zeznania świadków.[2] Świadkowie zeznawali, że propozycje w klubach były „jednoznaczne”, ale takie same dostają w Polsce.[3] Sędzia zwrócił uwagę, że boksy oddzielały „niskie przepierzenia”.[3] Obrońca Stanisław Zabłocki stwierdził, że „śledztwo szybko rozwiało mity narosłe wokół sprawy”. Sąd napisał, że „nikt nikogo do niczego nie zmuszał”.[3]

Wyroki

Wyrok, 1984

Handel ludźmizarzut uchylony
Czerpanie zysków z nierząduzarzut uchylony
Przestępstwa dewizowe2 lata w zawieszeniu, grzywna
Osób, które poszły do więzienia0
Źródła: Wikipedia, Kowalik.[1][2]
KtoZa coKara
Kierownik działu importu i eksportu ZPRprzestępstwa dewizowe2 lata w zawieszeniu, grzywna
Szeregowi pracownicy ZPRprzestępstwa dewizowe1 rok w zawieszeniu, grzywny
Cassaglia, Massierinieobecniprzepadek kaucji, 100 000 $ każdy

Źródła: Wikipedia, Kowalik, Styl.interia.[1][2][4]

Uzasadnienie, które warto przeczytać dwa razy

„Rozgłos, jaki nadano aferze, utrudnił dotarcie w czasie procesu do prawdy materialnej”.Z uzasadnienia wyroku, za Heleną Kowalik.[2]

Sąd dodał, że telewizyjne relacje z zatrzymań były dla oskarżonych karą dotkliwszą niż formalny wyrok.[2] Innymi słowy: to publiczność i dziennikarze zawinili, a nie ludzie, którzy zorganizowali wyjazdy.

Dlaczego tak się stało

Współczesna definicja handlu ludźmi, obowiązująca w Polsce od 2010 roku w art. 189a kodeksu karnego, obejmuje werbowanie i przekazywanie osoby z użyciem podstępu lub wykorzystania jej krytycznego położenia, niezależnie od formalnej „zgody”.[12] Według dzisiejszego prawa opisany mechanizm miałby wszystkie cechy przestępstwa.